poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Otulam się choć za oknem upał...

Słoneczne dni poprawiły definitywnie moje nastawienie do świata.Wszystko robi się "samo". Korzystając z chwilowo rozłożonego do 3 metrów stołu, ułożyłam dwa szale. Trochę przesadziłam  z długością:), ale można się za to jesiennie omotać.
Kolory drugiego również jesienne choć za oknem pełnia lata. Przyznam, że filcowanie wciągnęło mnie na maksa a efekty są coraz lepsze. Szkoda, ze zdjęcia nie oddają urody szali. Zakochałam się też w przędzy jedwabnej, która połyskuje coraz częściej w moich pracach.

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Szale

To właśnie biedronki, które również powstały na "szklanych " warsztatach. Rysunek jest wymowny, ponieważ powstał w dniu naszej rocznicy ślubu.
W trakcie weekendu powstały dwa szale w tonacjach kawowo mlecznych.

 Zdjęcia nie  są zbyt dobre i z pewnością muszę jeszcze popracować nad estetyką prezentacji moich prac:)Pierwszy, prostokątny podarowałam koleżance, drugi trzymam dla siebie na jesień.


Szal ten zainspirowały prace Rudman, jestem pod silnym wrażeniem kolorystyki i formy jej prac. Będę chciała dorobić tu jeszcze czapkę. Szal ma falbankę z kreszowanego jedwabiu.Jestem bardzo zadowolona z efektu.

sobota, 6 sierpnia 2011

Szkłem malowane

 W tym tygodniu uczestniczyłam z synem w wakacyjnych warsztatach dla dzieci ( i nie tylko:) na których poznawaliśmy techniki witrażowe. Byłam bardzo podekscytowana zapisując się na te warsztaty, ponieważ technika witrażu bardzo mnie interesuje. Warsztaty prowadziła bardzo ciepła osoba, Pani Dagmara Giej-Rusnak. Mimo tego, że najmłodsze uczestniczki kursu były w wieku przedszkolnym, pani Dagmara zaproponowała nam zmierzenie się z trudnym i niebezpiecznym materiałem jakim jest szkło. Pierwsze zajęcia była to więc nie tylko teoria ale i cięcie, łupanie, kruszenie, tłuczenie i  odłamywanie. Dzieci pracowały z zapałem poznając tym samym podstawowe narzędzia witrażowe. Przyznam, że i dla mnie było to wyzwanie. Zajęcia zakończyły się szczęśliwie, ale nie obyło się bez kilku drobnych skaleczeń;)
 Kolejnego dnia malowaliśmy na szkle stosując nie tylko znane wszystkim farbki witrażowe ( nieco gumowy kontur) , ale i farbę akrylową, którą potem można było drapać. Niestety nie zamieszczę zdjęcia, bo chwilowo nim nie dysponuję. Trzeciego dnia komponowaliśmy witraż ze szkiełek, a potem prowadząca przyklejała do kompozycji szklaną taflę, która stanowi bazę naszych prac. Wpadłam na pomysł by wykorzystać moje koralikowe śmieci, czyli wszystko to co zgromadziłam, a czego nie dało się wykorzystać do biżuterii. Moja praca była dość wypukła i powstawała początkowo na kartce, ale później przenosiłam  ją , koralik po koraliku bezpośrednio na taflę pokrytą klejem. W mojej drugiej pracy wykorzystałam motyw namalowany przez Panią Dagmarę i przyniesiony przez nią w jej skrzyneczkach "śmieciowych". Bardzo podobała mi się ta surrealistyczna twarz i postanowiłam ją potraktować jako pamiątkę z warsztatów. Wspaniała technika, zachęcam to jej wykorzystania. Wszystkie bez wyjątku prace były bardzo ciekawe. Najlepiej prezentują się oparte o okno. Obecnie czekają na wystawę, potem będziemy mogli zabrać je do domów, na co niecierpliwie czekamy.
Warsztaty były bardzo pozytywnym przeżyciem. Fantastycznie pracowało mi się obok mojego synka, który jak się okazało bardzo mnie motywował do twórczych wysiłków:) Dzięki Bartek za wsparcie!
Magdo, technika Tiffany'ego nie została przeze mnie zgłębiona, ale zostało nam obiecane, że odbędą się warsztaty dla dorosłych, trwające tydzień, gdzie powstaną właśnie takie prace. Myślę , że do tego czasu będę kompletować własne narzędzia.

czwartek, 4 sierpnia 2011

Kulkowe szaleństwo

 Zakulkowałam się.... Mojej koleżance zachciało się kulkowych naszyjników. Kulki były wszędzie, szczególnie dużo pod kanapą. Opanowałam sztukę kulkową do perfekcji, choć początki były nieudolne.