sobota, 17 grudnia 2011

Nareszcie mam filcowy szal:)

 W oczekiwaniu na nadchodzącą ( ciągle i wciąż) zimę postanowiłam "ukulać " sobie szal. Wbrew powiedzeniu o szewcu co to bez butów chodzi  (co to było wciąż aktualne niestety). Mam więc ciepły szal. Teraz kolej na czapkę, ale wełna w pożądanym kolorze się skończyła i klops. Inspiracją do filcowania stały się prace Glfelt  .
Szal jest sympatyczny, bo pasuje do wszystkich moich okryć (wystawiam  na widok odpowiedni kolor i już).


Na zdjęciu widzicie mnie w niedzielne przedpołudnie w akcji. Obiad był odrobinkę spóźniony;(


Prace Glfelt zainspirowały mnie również do zrobienia sobie komina. Powstał na silk lapsie w grafiltowo czarnym kolorze. Wełna jest od lewej strony , czarna i biała. Laps jest rozciagnięty i ma pajęczynowatą strukturę. Najlepiej prezentuje się na białej bluzce i jest dość cienki, więc doskonale się nosi w pomieszczeniach.Jedno ze zdjęć przedstawia detal (obwiązywałam monety ) w trakcie pracy, nitki nie są jeszcze odplątane.

9 komentarzy:

  1. świetny szal, a w kominie się zakochałam, pozdr:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Takiego komina tylko pozazdrościć!!! Pozdrawiam Aga

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za cieplutkie komentarze:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj!
    Bardzo fajny i kolorowy ten szal. Sprytnie to wymyśliłaś no no no! Co do obiadu, to zawsze można zjeśc go na kolację hihihi
    Nie bardzo rozumiem co pisałas przy kominie o monetach??? Czy mogę prosić o kilka słów w tym temacie ???
    Tym czasem pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Szal wyszedł niezwykle pomysłowy:)
    Masz rację, ze trzeba przełamywać stereotyp szewca, co to bez butów chadza:))
    Ja otulam się szalem zrobionym 2 lata temu - pora więc na prezent dla siebie:))
    A komin piękny i przyznam się, że podobnie jak Ania, nie bardzo rozumiem o co chodzi z tymi monetami?:)
    Pozdrawiam już świątecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ech monety. Obwiązcywałam 5-cio złotówki i te mniejsze monetki nicią, by powstały takie płaskie "purchle". Później obcięłam im łebki (tę płaską cześć) i powstały takie piękne lejeczki. Na zdjęciu niewiele widać.Wokół "lejków" są tradycyjne purchle z wełenką w środku.

    OdpowiedzUsuń