Wiedziałam, to nieuniknione, filcowanie mnie wciągnie absolutnie i nie będzie odwołania. Moje myśli ciągle krążą wokół wełny i tego co by można a czego nie...No i ta przyjemność w układaniu pasemek.
Wczoraj zrobiłam szal z myślą o mojej sąsiadce, która jest przemiłą osobą na jej urodziny.Była mile zaskoczona. Wyszedł delikatny i prawie przeźroczysty. Taka wełniana szlachetna apaszka zapinana na broszkę. Ma w sobie coś goździkowego. Owija się wokół szyi dwa razy.
A za oknem zima. Pięknie, ale mnie ucieszyłyby pierwsze symptomy wiosny...
To blog o powstawaniu rzeczy z filcu, robieniu biżuterii, wreszcie o szyciu, modelowaniu firan...czyli wszystkim tym co mnie pasjonuje każdego dnia:)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szal. Pokaż wszystkie posty
sobota, 14 stycznia 2012
sobota, 17 grudnia 2011
Nareszcie mam filcowy szal:)
W oczekiwaniu na nadchodzącą ( ciągle i wciąż) zimę postanowiłam "ukulać " sobie szal. Wbrew powiedzeniu o szewcu co to bez butów chodzi (co to było wciąż aktualne niestety). Mam więc ciepły szal. Teraz kolej na czapkę, ale wełna w pożądanym kolorze się skończyła i klops. Inspiracją do filcowania stały się prace Glfelt .
Szal jest sympatyczny, bo pasuje do wszystkich moich okryć (wystawiam na widok odpowiedni kolor i już).
Na zdjęciu widzicie mnie w niedzielne przedpołudnie w akcji. Obiad był odrobinkę spóźniony;(
Prace Glfelt zainspirowały mnie również do zrobienia sobie komina. Powstał na silk lapsie w grafiltowo czarnym kolorze. Wełna jest od lewej strony , czarna i biała. Laps jest rozciagnięty i ma pajęczynowatą strukturę. Najlepiej prezentuje się na białej bluzce i jest dość cienki, więc doskonale się nosi w pomieszczeniach.Jedno ze zdjęć przedstawia detal (obwiązywałam monety ) w trakcie pracy, nitki nie są jeszcze odplątane.
Szal jest sympatyczny, bo pasuje do wszystkich moich okryć (wystawiam na widok odpowiedni kolor i już).
Na zdjęciu widzicie mnie w niedzielne przedpołudnie w akcji. Obiad był odrobinkę spóźniony;(
Prace Glfelt zainspirowały mnie również do zrobienia sobie komina. Powstał na silk lapsie w grafiltowo czarnym kolorze. Wełna jest od lewej strony , czarna i biała. Laps jest rozciagnięty i ma pajęczynowatą strukturę. Najlepiej prezentuje się na białej bluzce i jest dość cienki, więc doskonale się nosi w pomieszczeniach.Jedno ze zdjęć przedstawia detal (obwiązywałam monety ) w trakcie pracy, nitki nie są jeszcze odplątane.
czwartek, 8 grudnia 2011
Przedświąteczne filcowe kreacje
Pozdrawiam wszystkie blogowiczki. Jakże miło jest wieczorami przeglądać Wasze blogi.
Grudzień jest miesiącem w którym mam zwykle duuuuużo pracy. Filcowanie i przyjemności muszą iść w kąt. Ograniczam się więc do podglądania tego co robią inne pokrewne dusze. To blogowanie to niesamowita rzecz. Jest jak okno na świat, a wszystko wydaje się na wyciągnięcie ręki. U mnie o filcowaniu niewiele osób słyszało, technika ta jest więc dużym zaskoczeniem. Tu na blogu spotykam osoby, które podobnie jak ja połknęły bakcyla i tworzą. Miło jest poczuć się członkiem takiej społeczności. Jeszcze milej spotkać się w realu ( czego niektórym zazdroszczę) i pogadulić.
Żeby nie było , że tak zupełnie nic nie robiłam przez cały miesiąc. Powstał szal połączenie jedwabiu kreszowanego (sama ufarbowałam!), który będzie gwiazdkowym prezentem. Kolory limonki.
Wyszedł dość duży ale obdarowywana osoba jest wysoka.
W kolejnym blogu obiecuję fotki biżuterii zimowej :) Pozdrawiam.
Grudzień jest miesiącem w którym mam zwykle duuuuużo pracy. Filcowanie i przyjemności muszą iść w kąt. Ograniczam się więc do podglądania tego co robią inne pokrewne dusze. To blogowanie to niesamowita rzecz. Jest jak okno na świat, a wszystko wydaje się na wyciągnięcie ręki. U mnie o filcowaniu niewiele osób słyszało, technika ta jest więc dużym zaskoczeniem. Tu na blogu spotykam osoby, które podobnie jak ja połknęły bakcyla i tworzą. Miło jest poczuć się członkiem takiej społeczności. Jeszcze milej spotkać się w realu ( czego niektórym zazdroszczę) i pogadulić.
Żeby nie było , że tak zupełnie nic nie robiłam przez cały miesiąc. Powstał szal połączenie jedwabiu kreszowanego (sama ufarbowałam!), który będzie gwiazdkowym prezentem. Kolory limonki.
Wyszedł dość duży ale obdarowywana osoba jest wysoka.
W kolejnym blogu obiecuję fotki biżuterii zimowej :) Pozdrawiam.
środa, 14 września 2011
Nowe prace
Od pewnego czasu nie publikowałam żadnych postów. Koniec sierpnia zbiegł się z pracami malarskimi w moim domu. Teraz myję sprzątam i obmyślam nowe prace filcowe. Nie zdawałam sobie sprawy z tego ile czasu zabierze doprowadzenie mieszkania do porządku po malowaniu. Ale najważniejsze ,że kolory wyszły takie jak chcieliśmy, no i nareszcie jest czysto i miło. Montujemy nowe karnisze, zamówiłam też nowe tkaniny z których powstaną nowe dekoracje okienne:)
Mimo malarza w domu i infekcji , którą złapaliśmy z młodszym synem, powstało kilka kwiatowych szali. Niestety nie udało się wszystkich obfocić, szybko wędrowały do rąk, a raczej na szyję nowych właścicieli. Zamieszczam zdjęcia dwóch z nich. Pierwszy w kolorach kawy latte. Bardzo urokliwy, czego niestety nie oddaje zdjęcie.
Bazą dla drugiego jest jedwab w kolorze fuksji. Brzegi są jagodowe, na zdjęciu wydają się o wiele ciemniejsze niż w rzeczywistości. Szale wyszły bardzo lekkie.
Na razie mam dość kwiatowych inspiracji i szukam czegoś bardziej geometrycznego...
Mimo malarza w domu i infekcji , którą złapaliśmy z młodszym synem, powstało kilka kwiatowych szali. Niestety nie udało się wszystkich obfocić, szybko wędrowały do rąk, a raczej na szyję nowych właścicieli. Zamieszczam zdjęcia dwóch z nich. Pierwszy w kolorach kawy latte. Bardzo urokliwy, czego niestety nie oddaje zdjęcie.
Bazą dla drugiego jest jedwab w kolorze fuksji. Brzegi są jagodowe, na zdjęciu wydają się o wiele ciemniejsze niż w rzeczywistości. Szale wyszły bardzo lekkie.
Na razie mam dość kwiatowych inspiracji i szukam czegoś bardziej geometrycznego...
poniedziałek, 22 sierpnia 2011
Otulam się choć za oknem upał...
Słoneczne dni poprawiły definitywnie moje nastawienie do świata.Wszystko robi się "samo". Korzystając z chwilowo rozłożonego do 3 metrów stołu, ułożyłam dwa szale. Trochę przesadziłam z długością:), ale można się za to jesiennie omotać.
Kolory drugiego również jesienne choć za oknem pełnia lata. Przyznam, że filcowanie wciągnęło mnie na maksa a efekty są coraz lepsze. Szkoda, ze zdjęcia nie oddają urody szali. Zakochałam się też w przędzy jedwabnej, która połyskuje coraz częściej w moich pracach.
Kolory drugiego również jesienne choć za oknem pełnia lata. Przyznam, że filcowanie wciągnęło mnie na maksa a efekty są coraz lepsze. Szkoda, ze zdjęcia nie oddają urody szali. Zakochałam się też w przędzy jedwabnej, która połyskuje coraz częściej w moich pracach.
Subskrybuj:
Posty (Atom)








