niedziela, 19 stycznia 2014

I minął rok...

Nigdy nie myślałam, że i mnie się to przytrafi. Mój blog "umarł" na rok, a tak dużo sie działo. Filcowałam bardzo intensywnie, moje prace znajdywały coraz szersze grono odbiorców.  W końcu w grudniu, zdecydowałam się wziać udział w corocznym jarmarku bożonarodzeniowym. Z dużym powodzeniem i radością.


To "wystapienie publiczne" a także obecnosć moich prac w sklepach wymagały dopracowania marketingowej strony mojej dzialalności. 
Zapraszam  na fanpage na facebook'u :       https://www.facebook.com/justynacreative


Oczywiście proszę o  komentowanie i   polubienia:))

środa, 30 stycznia 2013

Pół roku filcowania jak pół wieku:)

Witam, po długiej nieobecności. Jakoś długo nie pisałam i nie publikowałam zdjęć, co nie znaczy , że tu nie zaglądam. W czasie mojej absencji na blogu działo się dużo. Trudno nadrobić takie półroczne zaległości. Najlepszą ilustracją są zdjęcia niektórych prac  Zapraszam także do galerii moich prac na facebooku:
https://www.facebook.com/justynacreative/photos_stream
Może zechcecie "polubić "moje prace, a będzie mi szalenie miło.


poniedziałek, 30 lipca 2012

a lato ucieka...

Czas leci niemożliwie szybko. Ledwie wróciliśmy z upalnego urlopu, a już sierpień. Wkrótce szkoła. Wakacyjny nastrój udzielił się moim pracom biżuteryjnym i innym. Powstały kolorowe bransoletki  zwane friendships bracelets. Najładniejsza się zapodziała, ale obiecuję fotkę jak się znajdzie;)
Inspiracją były zabójcze prace znalezione na etsy, a później również naszej Magdaleny Borejko Niestety, swarki w tak małym rozmiarze niedostępne są u nas (albo mi się tak wydaje). Trzeba by jakoś hurtem i zza granicy. Bransoletka dziergana podobna do dziubekowej. Uwielbiam ją i jest już trochę znoszona.

Ponadto udało mi się trochę posutaszować i uzupełnić moją kolekcję biżuterii o kolczyki w prostych wzorach. Osiągnięciem było również zespolenie wielu gromadzonych od jakiegoś czasu elementów srebrnych , pereł i kamyków w komplecik . Na zdjęciu brak bransoletki i kolczyków.



piątek, 22 czerwca 2012

Ślubnie

Wakacje zapowiadają się obiecująco: temperatura za oknem wciąż wysoka, popaduje nocami, tak ma być. Wełna w tych okolicznościach zeszła na dalszy plan. W ostatnim czasie skupiłam się za to nad naszyjnikiem ślubnym koleżanki, który wymagał skupienia , no i czasu. Bezmiaru czasu. Każda szpileczka została umocowana w oczku drobnego łańcuszka... Naszyjnik z kryształków Swarovskiego będzie zdobił szyję panny młodej. Dłubanie przy nim było pasjonujące.




Teraz czas na odpoczynek, przygotowujemy się do wyjazdu wakacyjnego. Wiem, ze będzie gorąco!

wtorek, 5 czerwca 2012

Kwiaty, kwiaty...

 Witam po długiej przerwie. Nie pisałam , nie publikowałam, ale dziać działo się dużo. powstało wiele rzeczy niekoniecznie z filcu, który wraz z nastaniem ciepłych dni poszedł w odstawkę (niesłusznie zresztą).
Mój syn przyniósł ze szkoły pomysł na origami- kwiat. Jest to wbrew pozorom cholernie czasochłonny kwiat, który składa się z 60-ciu elementów, z których każdy należy mozolnie pozaginać a potem sklejać w całość. Efekt jest jednak wart zachodu. Na zdjęciu widać jak przebiega praca. niezbędne elementy to twardszy papier, pistolet klejowy, cierpliwość, kubek z kawą i ciekawy film (pilot TV).Powstałe kwiaty ozdobią witrynę sklepową.

 Druga kwiatowa koncepcja wiąże się z moją wykonywaną praca. Irys zakwitł w moim oknie. Poprosiłam zaprzyjaźnioną drukarnię o print wybranego motywu kwiatowego i tak oto mam wiosenne okno. Polecam, szczególnie w deszczowe dni, jak dziś!
Na końcu prezentuję Wam sweterek, który przyda się gdy temperatura za oknem spada do 10 stopni jak dziś. We wcześniejszym poście prezentowałam już zdjęcia tkaniny, teraz pozszywałam cudo. Nosi się świetnie i szwy w niczym nie przeszkadzają. Na wierzchu jest jedwabny laps, który spowija rysunek kwiatów jakby mgłą...

sobota, 28 kwietnia 2012

"Szafirową nitkę wieczór plącze..."



Dziś prezentuję bransoletkę,w kolorach, które wymarzyła sobie koleżanka. Ozdoba miała być okazała, ale niestety nic okazałego nie znalazłam w szafirowym kolorze. Wielkość kamieni rekompensuje szerokość bransoletki. Prezentuje się na nadgarstku okazale. Mam nadzieję, że prezent dopełni komunijną kreację.

Kolor koralików przypomniał mi wiersz Gałczyńskiego "Szafirowa romanca", którego fragment poniżej:

 "Szafirową nitkę wieczór plącze,
szafirowe cienie zwodzą nas,
szafirowy, szafirowy chłopcze,
że mnie kochasz, powiedz jeszcze raz.
Jeszcze raz w sekrecie
szukasz moich rąk,
jeszcze raz jak pierścień
drży księżyca krąg,
jeszcze raz namowy i rozmowy,
jeszcze raz, chłopcze szafirowy —
jeszcze raz w jaśminy,
jeszcze raz pod wiatr,
jeszcze raz popłynę
pieśń bez słów przez świat,
jeszcze raz powróżysz z płatków róży
i powtórzysz wszystko jeszcze raz."


Piękny, prawda?

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Niech stanie się wiosna!

Piękne słoneczne świąteczne popołudnie...Niestety ziiiiimno. Chciałabym wyjść z domu bez kurtki, cieszyć się ciepłem słońca. Zaklinam więc pogodę swoim wiosennym filcowaniem.

 Zrobiłam trzy kawałki filcu na białym jedwabnym lapsie. Nie pamiętałam jakie proporcje kurczliwości przyjąć i nie odważyłam się zrobić od razu sweterka. A to ma być cieniusieńki sweterek. Postanowiłam więc, że wytnę z dwóch części przód i tył a z trzeciej dwa rękawy.
 Trochę mi wyszły te elementy różne. Laps się bardziej rozłożył na tyle swetra, na przodzie i rękawach jest gęściejszy.
W najbliższym czasie, gdy już pozszywam sweterek zamieszczę zdjęcia. Kolejny ciuch na lapsie z pewnością popełnię bezszwowo.

środa, 28 marca 2012

Bonjour, ajour (bonżur ażur)!

Czas leci jak strzała. Ani się obejrzysz a już mija kolejny miesiąc, nadchodzą kolejne święta. Nadchodzą też cieplejsze dni, co nie przeszkadza mi myśleć o szalach. Ostatnio powstały dwa. Pierwszy to ażurowy, grafitowy z miodowo złotym (jedwab) kwiatem. Jest bardzo efektowny, choć zdjęcie nie oddaje jego uroku.Postanowiłam, odtąd żadnych falbaniastych szali! Do zdjęcia przypięłam go do tapetowanej  ściany;)
Drugi szal jest pastelowy w kolorze morelowym, bardzo delikatny. Taki do omotania w okół szyi. na wiosnę.Lampa błyskowa dodała mu koloru zielonego.


Pewnego niedzielnego wieczora powstał też naszyjnik z dziwnego elementu filcowego, prezentowanego jako dziób przez mojego synka w którymś wcześniejszym wpisie. Ów dziób proponowany był mężowi jako ocieplacz tego i owego. Niestety, propozycja nie spotkała się z aprobatą. Małżonek chętnie pomógł mi pokroić filc w kółeczka (wycinakiem). Powstał naszyjnik, który wygląda tak:

    Z myślą o wiośnie powstał również ( w bólach twórczych) płaszczyk z cieniutkiego flauszu.Wbrew pozorom nie ciążowy. Ma asymetryczne zapięcie na ukryte trzy duże zatrzaski, głębokie kieszenie w szwach bocznych.
    Zwykle kroję szyte ciuchy w małym gościnnym pokoju na dywanie. Gdy wyszłam do innego pomieszczenia rozprasować szwy, mój młodszy syn wjechał z impetem na małym traktorku i zahamował na leżącym na dywanie przodzie mojego przyszłego płaszczyka. Szkód nie dało się odczyścić i tę część ciucha  trzeba było skroić jeszcze raz. Na szczęście materiał był jeszcze dostępny...

wtorek, 13 marca 2012

Nunoprzyjemności

Pochmurne dni i częste mżawki wprawiają mnie w podły nastrój. Odstresowuję się filcując oczywiście i szyjąc nowy płaszczyk na wiosnę (zdjęcie wkrótce:) W ten sposób powstały dwa nowe szale.

Szary z fioletowymi akcentami. W rzeczywistości kwiaty nie są w tak wyrazistym kolorze. Szal ma dwa dyndałki w postaci kwiatów na dredziku.
 Drugi przypomina mi miseczkę jagód z odrobiną śmietany ( ech...) Jest długi (180cm) i można się nieźle otulić. Ciągle zachwycają mnie efekty poskręcanych nitek przędzy jedwabnej na wełnianej strukturze. To coś niesamowitego. Samo się dzieje i dzieje się jak chce.
Szale zrobione a mnie po głowie chodzi coś zupełnie wiosennego w kolorze. Nic tylko brać się do pracy.

sobota, 18 lutego 2012

I znowu szal i czapunia

Zima coraz sroższa więc  postanowiłam się zaopatrzyć w nowy szal i czapkę.Było troczę śmiechu, bo czapka wyszła mi okropnie długa (miała mieć dwie "róże"). Niestety nie skurczyła się na długość i cięłam .



Wyszedł z tego bardzo śmieszny ocieplacz na nos (?). Który moje dzieci interpretowały na wiele sposobów, zgodnie twierdząc, ze filcowanie to wielka przygoda. Z tego naddatku wyjdzie piękny naszyjnik. Zaprezentuję wkrótce:)
Czapka spodobała się mojej koleżance i będę musiała ufilcować sobie kolejną, bo ostał mi się ino szal...Żal!