Powered By Blogger

sobota, 28 kwietnia 2012

"Szafirową nitkę wieczór plącze..."



Dziś prezentuję bransoletkę,w kolorach, które wymarzyła sobie koleżanka. Ozdoba miała być okazała, ale niestety nic okazałego nie znalazłam w szafirowym kolorze. Wielkość kamieni rekompensuje szerokość bransoletki. Prezentuje się na nadgarstku okazale. Mam nadzieję, że prezent dopełni komunijną kreację.

Kolor koralików przypomniał mi wiersz Gałczyńskiego "Szafirowa romanca", którego fragment poniżej:

 "Szafirową nitkę wieczór plącze,
szafirowe cienie zwodzą nas,
szafirowy, szafirowy chłopcze,
że mnie kochasz, powiedz jeszcze raz.
Jeszcze raz w sekrecie
szukasz moich rąk,
jeszcze raz jak pierścień
drży księżyca krąg,
jeszcze raz namowy i rozmowy,
jeszcze raz, chłopcze szafirowy —
jeszcze raz w jaśminy,
jeszcze raz pod wiatr,
jeszcze raz popłynę
pieśń bez słów przez świat,
jeszcze raz powróżysz z płatków róży
i powtórzysz wszystko jeszcze raz."


Piękny, prawda?

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Niech stanie się wiosna!

Piękne słoneczne świąteczne popołudnie...Niestety ziiiiimno. Chciałabym wyjść z domu bez kurtki, cieszyć się ciepłem słońca. Zaklinam więc pogodę swoim wiosennym filcowaniem.

 Zrobiłam trzy kawałki filcu na białym jedwabnym lapsie. Nie pamiętałam jakie proporcje kurczliwości przyjąć i nie odważyłam się zrobić od razu sweterka. A to ma być cieniusieńki sweterek. Postanowiłam więc, że wytnę z dwóch części przód i tył a z trzeciej dwa rękawy.
 Trochę mi wyszły te elementy różne. Laps się bardziej rozłożył na tyle swetra, na przodzie i rękawach jest gęściejszy.
W najbliższym czasie, gdy już pozszywam sweterek zamieszczę zdjęcia. Kolejny ciuch na lapsie z pewnością popełnię bezszwowo.

środa, 28 marca 2012

Bonjour, ajour (bonżur ażur)!

Czas leci jak strzała. Ani się obejrzysz a już mija kolejny miesiąc, nadchodzą kolejne święta. Nadchodzą też cieplejsze dni, co nie przeszkadza mi myśleć o szalach. Ostatnio powstały dwa. Pierwszy to ażurowy, grafitowy z miodowo złotym (jedwab) kwiatem. Jest bardzo efektowny, choć zdjęcie nie oddaje jego uroku.Postanowiłam, odtąd żadnych falbaniastych szali! Do zdjęcia przypięłam go do tapetowanej  ściany;)
Drugi szal jest pastelowy w kolorze morelowym, bardzo delikatny. Taki do omotania w okół szyi. na wiosnę.Lampa błyskowa dodała mu koloru zielonego.


Pewnego niedzielnego wieczora powstał też naszyjnik z dziwnego elementu filcowego, prezentowanego jako dziób przez mojego synka w którymś wcześniejszym wpisie. Ów dziób proponowany był mężowi jako ocieplacz tego i owego. Niestety, propozycja nie spotkała się z aprobatą. Małżonek chętnie pomógł mi pokroić filc w kółeczka (wycinakiem). Powstał naszyjnik, który wygląda tak:

    Z myślą o wiośnie powstał również ( w bólach twórczych) płaszczyk z cieniutkiego flauszu.Wbrew pozorom nie ciążowy. Ma asymetryczne zapięcie na ukryte trzy duże zatrzaski, głębokie kieszenie w szwach bocznych.
    Zwykle kroję szyte ciuchy w małym gościnnym pokoju na dywanie. Gdy wyszłam do innego pomieszczenia rozprasować szwy, mój młodszy syn wjechał z impetem na małym traktorku i zahamował na leżącym na dywanie przodzie mojego przyszłego płaszczyka. Szkód nie dało się odczyścić i tę część ciucha  trzeba było skroić jeszcze raz. Na szczęście materiał był jeszcze dostępny...

wtorek, 13 marca 2012

Nunoprzyjemności

Pochmurne dni i częste mżawki wprawiają mnie w podły nastrój. Odstresowuję się filcując oczywiście i szyjąc nowy płaszczyk na wiosnę (zdjęcie wkrótce:) W ten sposób powstały dwa nowe szale.

Szary z fioletowymi akcentami. W rzeczywistości kwiaty nie są w tak wyrazistym kolorze. Szal ma dwa dyndałki w postaci kwiatów na dredziku.
 Drugi przypomina mi miseczkę jagód z odrobiną śmietany ( ech...) Jest długi (180cm) i można się nieźle otulić. Ciągle zachwycają mnie efekty poskręcanych nitek przędzy jedwabnej na wełnianej strukturze. To coś niesamowitego. Samo się dzieje i dzieje się jak chce.
Szale zrobione a mnie po głowie chodzi coś zupełnie wiosennego w kolorze. Nic tylko brać się do pracy.

sobota, 18 lutego 2012

I znowu szal i czapunia

Zima coraz sroższa więc  postanowiłam się zaopatrzyć w nowy szal i czapkę.Było troczę śmiechu, bo czapka wyszła mi okropnie długa (miała mieć dwie "róże"). Niestety nie skurczyła się na długość i cięłam .



Wyszedł z tego bardzo śmieszny ocieplacz na nos (?). Który moje dzieci interpretowały na wiele sposobów, zgodnie twierdząc, ze filcowanie to wielka przygoda. Z tego naddatku wyjdzie piękny naszyjnik. Zaprezentuję wkrótce:)
Czapka spodobała się mojej koleżance i będę musiała ufilcować sobie kolejną, bo ostał mi się ino szal...Żal!

czwartek, 2 lutego 2012

lutowa sukienka


A u mnie na przekór lutowym mrozom kwitną róże. Na sukience oczywiście. Dodam , że dziabnęłam się przy tym konkretnie w paluch. I nigdy w życiu nie pomyślałabym, że można tak na wylot... I od razu cieplej z tymi różami na sukience wełnianej. Polecam:)

sobota, 14 stycznia 2012

Wiedziałam, to nieuniknione, filcowanie mnie wciągnie absolutnie i nie będzie odwołania. Moje myśli ciągle krążą wokół wełny i tego co by można a czego nie...No i ta przyjemność w układaniu pasemek.


Wczoraj zrobiłam szal z myślą o mojej sąsiadce, która jest przemiłą osobą na jej urodziny.Była mile zaskoczona. Wyszedł delikatny i prawie przeźroczysty. Taka wełniana szlachetna apaszka zapinana na broszkę. Ma w sobie coś goździkowego. Owija się wokół szyi dwa razy.

A za oknem zima. Pięknie, ale mnie ucieszyłyby pierwsze symptomy wiosny...

sobota, 17 grudnia 2011

Nareszcie mam filcowy szal:)

 W oczekiwaniu na nadchodzącą ( ciągle i wciąż) zimę postanowiłam "ukulać " sobie szal. Wbrew powiedzeniu o szewcu co to bez butów chodzi  (co to było wciąż aktualne niestety). Mam więc ciepły szal. Teraz kolej na czapkę, ale wełna w pożądanym kolorze się skończyła i klops. Inspiracją do filcowania stały się prace Glfelt  .
Szal jest sympatyczny, bo pasuje do wszystkich moich okryć (wystawiam  na widok odpowiedni kolor i już).


Na zdjęciu widzicie mnie w niedzielne przedpołudnie w akcji. Obiad był odrobinkę spóźniony;(


Prace Glfelt zainspirowały mnie również do zrobienia sobie komina. Powstał na silk lapsie w grafiltowo czarnym kolorze. Wełna jest od lewej strony , czarna i biała. Laps jest rozciagnięty i ma pajęczynowatą strukturę. Najlepiej prezentuje się na białej bluzce i jest dość cienki, więc doskonale się nosi w pomieszczeniach.Jedno ze zdjęć przedstawia detal (obwiązywałam monety ) w trakcie pracy, nitki nie są jeszcze odplątane.

niedziela, 11 grudnia 2011

Zrobiło się prezentowo...

Święta tuż tuż, zabrałam się więc do kolejnych prezentów. Naszyjniki z mieszanki kamieni i ceramiki wyeksponowałam do zdjęć na aniołku zrobionym  z bandaży (na butelce po wodzie mineralnej). Anioł powstał jeszcze we wrześniu na kursie, teraz bierze udział w dekorowaniu domu:)



Ufilcowałam też torebkę różę( kolejną) , która pojedzie aż do Berlina do mojej psiapsiółki. Miło jest robić prezenty.

czwartek, 8 grudnia 2011

Przedświąteczne filcowe kreacje

Pozdrawiam wszystkie blogowiczki. Jakże miło jest wieczorami przeglądać Wasze blogi.
Grudzień jest miesiącem w którym mam zwykle duuuuużo pracy. Filcowanie i przyjemności muszą iść w kąt. Ograniczam się więc do podglądania tego co robią inne pokrewne dusze. To blogowanie to niesamowita rzecz. Jest jak okno na świat, a wszystko wydaje się na wyciągnięcie ręki. U mnie o filcowaniu niewiele osób słyszało, technika ta jest więc dużym zaskoczeniem. Tu na blogu spotykam osoby, które podobnie jak ja połknęły bakcyla i tworzą. Miło jest poczuć się członkiem takiej społeczności. Jeszcze milej spotkać się w realu ( czego niektórym zazdroszczę) i pogadulić.
Żeby nie było , że tak zupełnie nic nie robiłam przez cały miesiąc. Powstał szal połączenie jedwabiu kreszowanego (sama ufarbowałam!), który będzie gwiazdkowym prezentem. Kolory limonki.
Wyszedł dość duży ale obdarowywana osoba jest wysoka.
W kolejnym blogu obiecuję fotki biżuterii zimowej :) Pozdrawiam.